Witaminki dla chłopczyka i dziewczynki

Ostatnio pisałem o rozszerzaniu diety dziecka metodą BLW. Dziś również temat pośrednio przynajmniej związany z jedzeniem, bowiem chcę się z Wami podzielić refleksjami na temat suplementacji odpowiednimi witaminami. Na potrzeby niniejszego artykułu wymyśliłem jakże adekwatny skrótowiec KiD (w angielskim „kid” = „dziecko”), gdyż zawierają się w nim obie (jedyne!) witaminy, których uzupełnianie w organizmach niemowląt eksperci uznają za niezbędne. Dlaczego?

Witamina K to substancja o kluczowym znaczeniu w procesach krzepnięcia krwi. Jak mówią mądre głowy, jej niedobór może skutkować dolegliwością nazywaną do niedawna „chorobą krwotoczną noworodka”, która objawia się pojawiającymi się bez wyraźnej przyczyny krwawieniami. Ryzyko dotyczy niemowląt do 3 miesiąca życia, karmionych tylko i wyłącznie mlekiem matki (bez znaczenia, czy karmienie przebiega bezpośrednio z piersi, czy też z użyciem laktatora). Jednakże eksperci zalecają profilaktyczne podawanie witaminy K doustnie wszystkim maluszkom między 2 tygodniem a 3 miesiącem życia.

Z kolei witaminę D, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym można, a zdaniem niektórych wręcz powinno się w naszym klimacie przyjmować w każdym wieku. Wynika to z niedostatecznego nasłonecznienia w Polsce, ponieważ właśnie promienie słoneczne są dla nas naturalnym źródłem tej witaminy. U dzieci ma ona szczególne znaczenie – reguluje bowiem stężenie wapnia i fosforu w organizmie, tym samym wpływając na zdrowy wzrost kości, ale również prawidłowy rozwój całego organizmu. Jej niedobór może prowadzić m. in. do krzywicy.

Poza tym na rynku istnieje wiele innych „witaminek dla dzieci”, bogatych w różnego rodzaju substancje, które niekoniecznie powinny być dostarczane małemu organizmowi w sztucznej, chemicznej formie. Te same witaminy możemy bowiem znaleźć w naturze: rozpuszczalne w wodzie w owocach i warzywach, a także w produktach zbożowych, z kolei rozpuszczalne w tłuszczach w rybie, mięsie, jajach czy orzechach. Skoro dorośli nie powinni zbytnio „faszerować się” tabletkami, to tym bardziej dzieciom powinniśmy oszczędzić tego rodzaju suplementów. Także zamiast bajek w tv i kolorowej witaminki w rączce, lepiej zabierzcie Wasze pociechy na spacer i zaserwujcie im np. jabłuszko.

laktator

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Zaznaczone pola są obowiązkowe *

*