Podróż z dzieckiem, czyli nie taki diabeł straszny, jak go malują

Sezon urlopowy w pełni. Każdy, po całorocznej harówie, zasługuje na kilka dni oddechu. Niektórzy akumulatory ładują w domu, niektórzy u rodziny, a jeszcze inni przysługujące kilka dni wolnych od pracy wykorzystują na wymarzoną wycieczkę.

Wbrew pozorom (i groźnie brzmiącym protestom babć, cioć i innych), niemowlę czy małe dziecko nie musi ograniczać wakacyjnych planów swoich rodziców. Wiadomo, warto zastanowić się, gdzie się jedzie i jak tamtejsze warunki klimatyczne (np. bardzo wysokie temperatury) zniesie maluch, jednak nie trzeba od razu rezygnować z urlopu. Zagraniczne wycieczki też wchodzą w grę! Kiedy już zdecydujecie, jaki jest kierunek waszych wakacyjnych podbojów, musicie podjąć ważną decyzję: jak się tam dostać? Jeśli planujecie daleką wycieczkę, nie ma się co porywać na samodzielny dojazd. Warto wziąć pod uwagę nawet podróż samolotem (dziś nie mam na tyle czasu, ale o locie z małym dzieckiem może jeszcze kiedyś napiszę).

Jeśli podróżujecie własnym samochodem (chyba jednak najwygodniej, bo to wy decydujecie, kiedy i gdzie robicie postoje), to bez względu na to, gdzie zamierzacie nocować − u rodziny, w domku letniskowym, w hotelu czy pensjonacie − warto mieć ze sobą łóżeczko turystyczne i krzesełko do karmienia. Większość baz hotelowych powinna mieć takie „meble” w standardzie, ale istnieje spore ryzyko, że dzieciak nie będzie chciał z nich skorzystać. Podróż samochodem wymaga także wygodnego fotelika samochodowego. Najlepiej, by miał funkcję leżenia, to nie będzie problemu, gdy smyk utnie sobie drzemkę w czasie jazdy. Tak czy inaczej, najlepiej, by dziecko nie leżało zbyt długo w jednej pozycji − koniecznie zatrzymujcie się co jakiś czas!

Niezależnie od tego, czym podróżujecie, porządnie spakujcie walizkę maluszka. Tatuś może mieć mniej koszulek, mamusia też musi poradzić sobie z tym, że całej szafy się nie udało zmieścić do torby, ale dzieciak MUSI mieć ubranka na każdą pogodę (mimo iż pogodynka z TV zapowiada upał) i każdą ewentualność. Może się przecież zdarzyć, że będziecie musieli przebierać smyka kilka razy dziennie i nie nadążycie z praniem i suszeniem ubranek. I co wtedy, hmm? Nie wolno też zapomnieć o ulubionych zabawkach. Ukochany miś nie może przecież zostać sam w domu!

Kwestią, jaka może spędzać sen z powiek mamie jest karmienie piersią podczas wczasów. Karmić naturalnie? W ciągu dnia dokarmiać butelką? A może postawić na karmienie odciągniętym mlekiem? Ja tam bym się nie przejmował (wiem, wiem, facetowi łatwo powiedzieć) i karmił normalnie − prosto z cyca. Rozumiem jednak, że mama może mieć pewne opory, by karmić „na widoku” (np. w pociągu). Najlepszym rozwiązaniem będzie chyba zaopatrzenie się przed wyjazdem w laktatorpojemnik na pokarm. Mamuśka, aby uchronić dzidzię od jedzenia w warunkach publicznych toalet, sama w takich (niekoniecznie miłych) warunkach ściągnie mleko, a następnie poda je maluchowi. Warto, by mama miała ze sobą też wkładki laktacyjne − plamy po wypływającym samoistnie mleku mogą skutecznie popsuć humor… A wtedy burza gwarantowana! 😉

Podróż z dzieckiem nie jest sprawą łatwą, ale kto powiedział, że rodzicielskie obowiązki będę lekkie i przyjemne? 😉 nie ma co wierzyć jednak tym, którzy wakacje z maluchem nazywają przekleństwem. Najważniejsza jest dobra organizacja: gdzie, kiedy i czym. Potem pakowanie, kwestia jedzenia, dobry humor  i w drogę! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Zaznaczone pola są obowiązkowe *

*