„Nie biegaj, bo się przewrócisz”

Ten artykuł mógłby równie dobrze mieć kilka innych tytułów, np. „Nie skacz, bo się spocisz”, czy też „Nie baw się, bo się pobrudzisz”. Chcę w nim bowiem poruszyć kwestię nadopiekuńczości ze strony rodziców. A poruszając się z dzieckiem teksty tego rodzaju zdarza mi się słyszeć od niektórych staruszków całkiem regularnie. Za każdym razem wywołują one u mnie uczucie żalu względem słyszącego je malucha. Bo owszem, rozumiem troskę o jego zdrowie czy wręcz życie, ale w tym wszystkim nie można dać się zwariować.

laktatory

Każdy rodzic pragnie możliwie najlepiej wychować swoje pociechy, zapewniając im jak najlepsze warunki bytowe oraz troszcząc się o ich dobro. Chcielibyśmy, by naszych kochanych maluszków nie spotykało nic co złe – ból, łzy, cierpienie, chociaż wiemy, że nie jest to możliwe. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nadopiekuńczymi rodzicami kierują właśnie tego rodzaju pobudki, jednak zdecydowanie bliżej mi do porzekadła, że brudne dziecko to szczęśliwe dziecko.

Nie jest to jednoznaczne z brakiem jakichkolwiek ograniczeń, stawianych przez nas Małej, bo przecież nie urwaliśmy się z choinki, ale uważamy, że pewne rzeczy powinna sama poznać empirycznie, by potem móc odróżnić to, co dla niej dobre, a co złe. A że się przy tym pobrudzi? Co z tego, przecież się umyje, a brudne ciuchy wypierze pralka. A że się przewróci i skaleczy? Trudno, jak mawiają do wesela się zagoi. Jeszcze raz powtórzę – nie powinniśmy dać się zwariować, a raczej pozwolić dzieciom być po prostu … dziećmi, ze wszystkimi urokami tego etapu życia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Zaznaczone pola są obowiązkowe *

*