Miłość … na zabój?

Na co dzień staram się dzielić z Wami raczej pozytywnymi przemyśleniami, z uśmiechem i lekkim przymrużeniem oka traktując kwestię rodzicielstwa. Ale bywają takie tematy, których poruszanie wymaga powagi nawet od największego wesołka. Przykładem przemoc wobec dzieci, o której przypadkach co pewien czas informują nas media. Jak najnowszy, z Poznania, gdzie rzekomo podczas „nieumiejętnego zmieniania pieluszki” „ojciec” połamał żebra i kończyny swemu trzymiesięcznemu synkowi. Jak okrutnym trzeba być, by w ten sposób traktować bezbronne, w dodatku własne dziecko? Dla mnie i myślę, że dla zdecydowanej większości z Was jest to niepojęte…

Co kieruje takimi ludźmi? Z reguły mechanizm jest ten sam – nadmiar alkoholu, płacz zaniedbanego dziecka, narastające zdenerwowanie opiekuna i … Człowiek pod wpływem alkoholu robi różne głupstwa, ale nadmiar promili nie może w żaden sposób tłumaczyć bestialstwa wobec Bogu ducha winnego dziecka. Przecież ono niczym sobie nie zasłużyło na takie traktowanie! Bywają takie sytuacje, dla których opisania brakuje słów w jakimkolwiek języku i to jest właśnie jedna z nich. Bo przecież jak można skrzywdzić małą, bezbronną istotkę? To zdecydowanie wykracza poza możliwości mojej wyobraźni.

pieluszki wielorazowe

Tym bardziej, kiedy patrzę w piękne, błyszczące oczka Małej. Widać w nich miłość i bezgraniczne zaufanie. Jak mógłbym je zawieść? Nie jestem sobie w stanie wyobrazić. Zresztą, przecież krzywda wyrządzona dziecku dotyka również rodzica. Jedno to wyrzuty sumienia, a drugie, że przecież ojciec i matka współodczuwają cierpienia swojej pociechy.  Zwykle jest to wręcz przyczyna silniejszego bólu, niż gdyby cokolwiek dolegało nam samym.

No, w każdym razie życzę Wam i sobie dużo cierpliwości i wyrozumiałości dla Waszych pociech. I niechaj w mediach jak najrzadziej słyszymy newsy o niewłaściwym postępowaniu „temperamentnych” rodziców.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Zaznaczone pola są obowiązkowe *

*