Jak to jest z tym rozpieszczaniem?

Często spotykamy się z określeniem dzieciństwa jako beztroskiego czasu. Bo przecież dziecko nie ma obowiązków, nie musi chodzić do pracy, zarabiać czy dbać o dom, za to jego życie składa się praktycznie z samych przyjemności. Jeść, bawić się, spać, bawić się, jeść, znowu spać, potem zabawa i dla odmiany jedzenie, a na koniec znowu spanie (plus co jakiś czas „zrzut” w pieluchę). Tak mniej więcej wygląda dzień malucha. Wszystko co dobre podstawione pod nos – ciuszki wyprane i wyprasowane, jedzonko ugotowane, zabawki wręczone… I tu zapala się lampka ostrzegawcza, żeby troska o dziecko nie przerodziła się w rozpieszczanie.

Granica między jednym a drugim jest bardzo cienka, stąd my rodzice musimy być mocno wyczuleni, by nie przesadzić ze spełnianiem zachcianek malucha. To bowiem, co w danej chwili może nam się wydawać najbardziej potrzebną do szczęścia naszej pociechy rzeczą, w dłuższej perspektywie może jej mocno zaszkodzić. Od razu nasuwa się na myśl kwestia otyłości, której ryzyko wzrasta, jeśli dziecko dostaje każde ciasteczko, każdego lizaczka czy każdą paczkę chipsów, o którą poprosi. A przecież problemy z nadmierną wagą rzutują zarówno na zdrowie fizyczne, jak i psychiczne nie tylko malucha, ale także dorastającego nastolatka czy potem osoby dorosłej.

pielucha wielorazowa

Drugi aspekt rozpieszczania ma podłoże psychospołeczne i dotyczy zachowań oraz oczekiwań dziecka względem innych ludzi. Jeśli przyzwyczaimy malucha do otrzymywania za każdym razem tego, na co akurat będzie miał ochotę, wówczas wyrządzimy mu ogromną krzywdę. Wszak życie niestety nie wygląda w ten sposób, że każdą zachciankę możemy spełnić wolicjonalnie. Dziecko przyzwyczajone do otrzymywania wszystkiego bez wysiłku z takim właśnie przekonaniem wchodzi w dorosłe życie, a jego wyplenienie nieraz jest wręcz niemożliwe. Nie bez kozery mówi się, że czym skorupka za młodu nasiąknie…

W każdym razie warto sprawiać pociechom małe radości, czasem również w postaci smakołyków czy realizacji ich pragnień, byle tylko zachować w tym wszystkim umiar. A rozpieszczanie od czasu do czasu zostawmy „powołanym” do tego celu dziadkom :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Zaznaczone pola są obowiązkowe *

*