Gdy infekcja zaatakuje

Przeziębienie czy też choroba małego dziecka to duże wyzwanie dla jego rodziców. Z jednej strony czujemy zatroskanie, serce nam krwawi, gdybyśmy tylko mogli przejęlibyśmy cierpienie od naszego maleństwa. Z drugiej jednak cierpliwość i wytrzymałość na płacz i nieprzespane noce też mają swoje granice. W tej wewnętrznej walce z reguły zwycięża miłość do dziecka i pozytywne emocje. Niestety, przy małym organizmie, który nie zdołał jeszcze nabrać dość odporności, całkiem często przytrafiają się rozmaite problemy zdrowotne. Co wtedy robić?

Trudno zachować spokój, gdy ukochany maluch cierpi. Jednakże z dużym prawdopodobieństwem nie jest to infekcja, z którą dotychczas medycyna nie miałaby styczności. Najczęściej sami wpadniemy na to, co może dolegać naszej pociesze, ewentualnie możemy wpisać objawy choroby w sieci. Oczywiście mogą się zdarzyć jakieś nietypowe objawy, kiedy absolutnie nie powinniśmy się ograniczać do własnej diagnozy.

O ileż łatwiej jest ze starszymi dziećmi, które potrafią już mówić i dokładnie sprecyzować, co jest ich bolączką. U tych najmłodszych jest z tym trochę zgadywania. Najlepiej mu z podkurczonymi nóżkami? – problem dotyczy brzuszka. Łapie się za ucho? – pewnie go przewiało, i tak dalej. Przy problemach żołądkowych sami zaobserwujemy co trzeba przy zmienianiu pieluszki lub też gdy co nieco wyjdzie tą samą drogą, którą w małym brzuszku się znalazło.

pieluszki wielorazowe

Autor: imagerymajestic, Źródło: FreeDigitalPhotos.net

Najlepiej jest więc udać się do pediatry, do którego zapisane jest nasze dziecko lub też na prywatną wizytę do innego lekarza, bądź też w razie konieczności na pomoc doraźną czy też do szpitala. Dzięki temu dowiemy się, co dolega naszemu maluchowi (a jednocześnie usłyszymy, co na pewno nie jest jego problemem), jak sobie z tym radzić, a dzięki temu uspokoimy samych siebie.

Co dalej? Kiedy znamy diagnozę oraz wiemy, jak pozbyć się tych paskudnych zarazków przystępujemy do leczenia. Żłobek czy przedszkole muszą się obyć bez naszego kinderka, a nasza praca bez nas samych – zwolnienie na opiekę nad dzieckiem i w ten sposób zyskujemy dodatkowy „urlop”. Choć chyba nikt nie marzy o takim spędzaniu czasu… No i koniecznie nie puszczać malucha z powrotem, zanim jego organizm nie wyleczy się do końca i nie wzmocni swej odporności.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Zaznaczone pola są obowiązkowe *

*